Strony

czwartek, 22 maja 2014

Śmierć w Amazonii - Artur Domosławski



Wydawnictwo: Wielka Litera          
Data wydania: październik 2013         
Liczba stron: 328      
Format: 205 x 135 mm        
Oprawa:  miękka      
ISBN: 978-83-64142-13-0





Dopiero kiedy człowiek zatruje ostatnią rzekę, zetnie ostatnie drzewo, zabije ostatnią rybę, uświadomi sobie, że nie da się zjeść pieniędzy[1], głosi hasło na transparencie trzymanym przez jednego z protestujących przeciwko wydobywaniu złota w peruwiańskiej części Andów. W swojej najnowszej książce Artur Domosławski powraca do Ameryki Łacińskiej i zabiera swoich czytelników do miejsc, gdzie w bezmyślny sposób niszczona jest przyroda, gdzie nieustannie toczą się batalie przeciwko dewastacji środowiska naturalnego, gdzie każdego dnia wiele osób ryzykuje własnym życiem w  walce z wielkimi koncernami nastawionymi jedynie na zysk, gdzie miejscowa ludność bezprawnie pozbawiana jest bogatej w surowce ziemi. 

Śmierć w Amazonii reporter rozpoczyna od informacji o śmierci pewnego brazylijskiego małżeństwa. Może i nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, José Cláudio i Maria, byli znanymi w okolicy ekologami, którzy wypowiedzieli wojnę ludziom przyczyniającym się do dewastacji amazońskich lasów tropikalnych. Ich śmierć nie jest przypadkowa. Takich jak oni jest w tym rejonie znacznie więcej. Ludzi, którzy nie potrafią bezczynnie przyglądać się nadmiernej eksploatacji dóbr, jakie daje nam przyroda. Ceną za przeciwstawianie się nielegalnym praktykom jest życie w lęku, nieustanne pogróżki, troska o bliskich, niejednokrotnie - jak w przypadku brazylijskiego małżeństwa i amerykańskiej zakonnicy Dorothy Stang - śmierć z rąk płatnych zabójców. Brazylijscy handlarze drewnem i hodowcy bydła, koncerny wydobywające złoto w Peru i ropę naftową w Ekwadorze - to im najbardziej zależy na uciszeniu miejscowej ludności.

Podziw budzi determinacja miejscowych społeczności, które pragną spokojnego życia z dala od międzynarodowych firm. Mieszkańcy dewastowanych okolic organizują spotkania, dyskutują, uczestniczą w manifestacjach, dopingują osobom, które reprezentują ich w szerszym kręgu. Dzięki takim książkom bohaterowie Ci nie pozostają bezimiennymi bojownikami. Wystarczy wpisać pojawiające się w książce nazwiska (Dorothy Stang, Marco Arana, Pablo Fajardo) do wyszukiwarki, aby poznać ich twarze i przekonać się, że ich działalność nie pozostaje anonimowa. Nie zniechęca ich walka z nierównym przeciwnikiem, jakim są korporacje, które na swoich usługach mają ludzi w rządzie, prawników, dziennikarzy i policję, które nie powstrzymają się przed zadaniem śmiertelnego ciosu.
 
Reportaż Artura Domosławskiego to także przejmujący obraz zmian jakim ulega krajobraz Ameryki Południowej, zmian, których nie da się już odwrócić. Podniebny pejzaż (…) zapiera dech nie tylko dlatego, że znajduje się na wysokości czterech tysięcy metrów nad poziomem morza. Bezchmurne niebo ma tutaj niemal granatowy kolor, szczyty są ciemnozielone, woda w bajkowo wyglądających lagunach krystalicznie czysta. Ma się wrażenie, że prócz wyasfaltowanych dróg nie dotarły tu zdobycze współczesnej inżynierii i techniki, a samo oddychanie tutejszym powietrzem działa leczniczo. Ekologiczny raj. (…) Nagle w tym dziewiczym krajobrazie wyrastają nienaturalne, gigantyczne kopce koloru piasku.(…) Gdy do kopca podjedzie się bliżej, widać, że u jego stóp rozpościera się - wzdłuż, wszerz, i w głąb - ogromny lej. Jakby spadła tu bomba wielkiego kalibru albo meteoryt. Oto pejzaż po wydobywaniu złota.[2] 

Artur Domosławski zmusza do refleksji. Zadaje pytanie, jakie znaczenie w niszczeniu przyrody ma przeciętny obywatel współczesnego świata. Podaje nazwy konkretnych firm, które w pośredni sposób korzystają z drewna pozyskanego w nielegalny sposób. I nie chodzi tutaj tylko o marki ekskluzywnych mebli, ale również o firmy produkujące popularne w naszych domach kosmetyki, sprzęt AGD, samochody i odzież.  

Książkę polecam wszystkim osobom interesującym się przemianami współczesnego świata, miłośnikom przyrody i nieświadomym konsumentom. Lektura ta zmusi Was do refleksji nad kierunkiem rozwoju cywilizacji i ceną, jaką ponoszą za to ludzie zamieszkujący te niezwykle piękne i bogate przyrodniczo miejsca. 


Moja ocena
7/10

_________________________________________________________
Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję
Wydawnictwu Wielka Litera

http://www.wielkalitera.pl/


Książkę przeczytałam w ramach wyzwań:
52 książki 2014
Polacy nie gęsi, czyli czytajmy polską literaturę II
Przeczytam tyle, ile mam wzrostu (2,2 cm)


  

[1] Artur Domosławski, "Śmierć w Amazonii. Nowe eldorado i jego ofiary", Wyd. Wielka Litera, 2013, s. 138.
[2] Tamże, s. 131. 

12 komentarzy:

  1. Lubię czytać reportaże. Teraz jestem w trakcie "Gdy nie nadejdzie jutro" Pawła Skawińskiego. Twoja recenzja bardzo mnie zachęciła do tej pozycji. Z pewnością przeczytam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja coraz częściej sięgam po reportaże :)

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Rozumiem, nie można czytać wszystkiego :)

      Usuń
  3. Bardzo dobra książka! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam zamiar rozglądnąć się za innymi książkami tego autora :)

      Usuń
  4. Również cenię sobie reportaże, zatem chętnie zajrzę :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Całkiem lubię reportaże, a Twoja recenzja z pewnością zachęca do przeczytania:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozostaje mi jedynie jeszcze raz polecić :)

      Usuń
  6. Lubię reportaże, a ten wyjątkowo przykuł moją uwagę. Trzeba otwierać oczy ludziom na takie zjawiska...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też jestem takiego zdania, a ten reportaż daje naprawdę sporo do myślenia :)

      Usuń

Dziękuję za wszystkie pozostawione komentarze:)
Zapraszam do dyskusji:)