Strony

środa, 11 września 2013

Chustka - Joanna Sałyga


Wydawnictwo: Znak  
Data wydania: maj 2013
Liczba stron: 400 
Format: 144 x 205 mm    
Oprawa: miękka  
ISBN: 978-83-240-2101-7







Czytelników sięgających po „Chustkę” można zasadniczo podzielić na dwie grupy. Pierwszą z nich stanowią osoby śledzące bloga Joanny, jej kolejne pełne emocji wpisy, obrazujące zmagania z nieuleczalną chorobą, a także działalność w fundacji Rak&Roll. Drugą zaś osoby, które o istnieniu wspomnianego bloga dowiedziały się dzięki wydaniu postów w postaci właśnie tej książki. Osobiście należę do tej drugiej grupy i przyznam szczerze, że żałuję, iż o Joannie nie usłyszałam wcześniej, że nie mogłam śledzić jej wpisów na bieżąco, partiami chłonąć jej przemyślenia, spostrzeżenia, uwagi, układając je odpowiednio w swojej głowie. 

„mam 34 lata.
ważę 56 kg przy wzroście 171 cm.
urodziłam pięć lat temu przez cięcie cesarskie chłopczyka.


od kilkudziesięciu godzin mam raka.”

Tymi kilkoma, krótkimi słowami Joanna rozpoczęła swoją przygodę z blogowaniem, do czego namówił ją jej partner- Niemąż. Teksty pełne są emocji, wrażeń z kolejnych wizyt w szpitalach, klinikach, laboratoriach analitycznych. Uzupełnione o wiersze, teksty piosenek i same piosenki stanowią niesamowitą lekturę, która pozostaje w sercu na długo. Z książki wręcz wypływa muzyka, którą ta jest wypełniona. Prowokuje do myślenia, do zastanowienia się nad tym co w życiu jest dla nas najważniejsze. Chociaż książka jest o raku, to rak jej nie wypełnia, jest jakby tłem do codzienności, którą autorka stara się przybliżyć swojemu synkowi. Pragnie przekazać mu prawdę o sobie, przybliżyć jej sylwetkę i łączące ich wspomnienia, które z biegiem czasu rozmarzą się w jego pamięci.  

Blog jest przykładem silnej więzi między matką a dzieckiem. Piękna, rodzicielska miłość jaką Joasia darzyła swojego synka widoczna jest we wspólnych zabawach, wspólnym czytaniu książek, w mądrych rozmowach na różnorodne, często trudne tematy, w trosce o zapewnienie mu wszystkiego co najlepsze, w przygotowaniu go na jej śmierć. Rozpaczała nad tym, że nie dożyje dnia kiedy jej syn pójdzie do szkoły, kiedy osiągnie pełnoletniość. Zobaczyć to pierwsze było jej dane, tego drugiego niestety nie…

Joanna to kobieta wrażliwa, zmysłowa, niezwykle kobieca, ale też twarda babka, która rzuca wyzwanie rakowi, określając go mianem „rakelci”. Przechodzi serie wycieńczających organizm kuracji: chemioterapię, teleradioterapię, brachyterapię. Potrafi przy tym cieszyć się i śmiać z wszystkiego, również z samej siebie, prezentując w ten sposób dystans do własnej osoby.

Dość długo zwlekałam z rozpoczęciem lektury tej książki. Obawiałam się treści bogatych w smutek, przygnębienie, rezygnację. Tym większe teraz jest moje zaskoczenie. Książka ta bowiem daje spory ładunek pozytywnych emocji, wręcz każe cieszyć się każdym dniem, każdą przeżytą chwilą z bliskimi. Całkowicie przewartościowuje życie, zmusza do refleksji, ale nie nad tym jak umierać…, ale jak żyć. Kipi żartem, dowcipem, pozytywnym spojrzeniem na otaczającą rzeczywistość, pomimo beznadziejności sytuacji.


Jeśli chcesz przeżyć niezwykłe chwile sięgnij po „Chustkę” lub odwiedź jej bloga.


 Moja ocena
8/10

_________________________________________________________
Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję
Wydawnictwu Znak 




 Książkę przeczytałam w ramach wyzwań:
  • 52 książki
  • Polacy nie gęsi, czyli czytajmy polską literaturę

12 komentarzy:

  1. Książka mnie raczej nie interesuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, bo akurat ta pozycja warta jest uwagi:) Co Cię w niej konkretnie odstrasza?

      Usuń
  2. Zawsze zastanawia mnie skąd ludzie chorzy biorą tyle nadziei i siły, której nam zazwyczaj brakuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może dostają je po prostu w pakiecie z chorobą?:)

      Usuń
  3. Kolejna recenzja, która nie pozostawia mi wątpliwości, że powinnam sięgnąć po lekturę

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja mam już za sobą - jedna z najlepszych książek, jakie czytałam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Bloga już odwiedzałam kilkakrotnie i ciągle do niego wracam. Książkę też już posiadam,ale chyba jeszcze nie dojrzałam do jej lektury.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również z nią długo zwlekałam, ale okazało się, że niepotrzebnie:)

      Usuń
  6. Mam ją w planach, stoi na półce i czeka na swoją kolej. Książka zbiera wyłącznie pozytywne noty, również Twoja recenzja jest taka, więc ciężko jest się jej oprzeć:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z pewnością jest warta uwagi na nieco dłużej:)

      Usuń

Dziękuję za wszystkie pozostawione komentarze:)
Zapraszam do dyskusji:)