Strony

poniedziałek, 25 listopada 2013

Ania Na Uniwersytecie - Lucy Maud Montgomery


 
Tytuł oryginału:  Anne of the Island  
Wydawnictwo: Zielona Sowa         
Liczba stron: 202   
Oprawa:  miękka   
ISBN: 83-7220-096-3





To już moje kolejne, trzecie spotkanie z przygodami uroczej Ani Shirley. W tej części Ania ulega kolejnym zmianom. Pogłębia wiedzę, w dalszym ciągu rozwija swój warsztat literacki, ale też poznaje smak prawdziwej miłości. Przy tym w głębi serca wciąż pozostaje tą samą marzycielką, która kilka lat wcześniej wniosła wiele ciepła i radości na ponure Zielone Wzgórze. 

Ania po raz kolejny opuszcza ukochane Avonlea i rozpoczyna wymarzone studia na Uniwersytecie Redmond. Wraz z nią wyruszają jej starzy przyjaciele - Gilbert, Priscilla i Karol. Dziewczęta zamieszkują razem i szybko zaprzyjaźniają się z inną studentką, dość oryginalną Philipą Gordon. Życie ich toczy się głównie wokół nauki, ale poznają oni też uroki studenckiego życia. Urokliwa chatka „Ustronie Patty” staje się miejscem spotkań i rozmów redmondzkiej młodzieży, pełnej marzeń i wzniosłych ideałów. Tematyka rozmów koncentruje się wokół pierwszych zauroczeń i miłości dotykających kolejnych studentów, w tym również Anię. Na jej drodze staje bowiem Roy Gardner - błyskotliwy i dobrze urodzony młodzieniec, będący ucieleśnieniem dziewczęcych marzeń Ani. Czy rozwijająca się między dwojgiem ludzi miłość będzie wystarczającą, aby poprowadzić ich przed ołtarz? I tym razem nie obędzie się bez zaskakujących sytuacji z Anią w roli głównej.

Czas wolny od studiów dziewczyna spędza na Zielonym Wzgórzu, gdzie jest podporą dla starzejącej się Maryli w dalszym ciągu mieszkającej z parą bliźniąt, Tolą i Tadziem oraz Panią Linde. Ania wciąż obserwuje zmiany jakim ulegają jej znajomi z dzieciństwa. Jej najlepsza przyjaciółka, Diana wychodzi za mąż i wydaje na świat pierwsze dziecko, a inna znajoma, Ruby umiera powolną śmiercią na suchoty. Jedyne co się nie zmienia to postawa Gilberta, który w dalszym ciągu jest po uszy zakochany w Ani. Niestety rudowłosa piękność robi wszystko, aby odrzucić to szczere uczucie.

„Ani na uniwersytecie” to piękna i mądra opowieść, którą polecam każdemu. Sama jestem ciekawa kolejnych losów Ani. 


Moja ocena
9/10
 


Książkę przeczytałam w ramach wyzwań:
  • 52 książki 

17 komentarzy:

  1. To chyba moja ulubiona część Ani :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z trzech przeczytanych ta znajduje się u mnie na pierwszym miejscu:)

      Usuń
  2. Uwielbiam Anię i delikatnie podsuwam pierwszy tom mojej córce

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z pewnością kiedyś też będę czynić takie kroki:)

      Usuń
  3. Uwielbiam Anię. To jedna z moich ukochanych bohaterek literackich! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kocham kocham kocham ! A ta część należy do jednych z moich ulubiobnych :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Póki co wysuwa się na prowadzenie:)

      Usuń
  5. Anię bardzo lubię i czytałam ją już dawno temu...myślę, że za jakiś czas warto by było odnowić całą serię;) świetna recka! Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam wielki sentyment do całej serii o Ani.

    OdpowiedzUsuń
  7. Słodka Ania... Jak zwykle jestem na tak! Urocza seria, pełna radości i optymizmu!

    OdpowiedzUsuń
  8. Koniecznie muszę nadrobić! Jakoś nigdy nie było okazji by przeczytać. Oczywiście ekranizacyjne przygody znam - ileż raz leciało to w telewizji ;)
    Ostatnio zachwycił mnie "Błękitny Zamek" - także powieść od tej autorki ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Mnie we wczesnej podstawówce udało się przeczytać całą serię książek o przygodach Ani Shirley. ,,Ania na uniwersytecie" jest jedną z moich ulubionych części.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  10. Ania moja imienniczka, również chciałabym odświeżyć sobie cała serię :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja niestety nie mogę się oprzeć wrażeniu, że w tej części Ania postąpiła wobec Gilberta okropnie, odtrącając go i przez dwa lata (!) spotykając się z innym. To sprawiło, że jego młodzieńcza namiętność jakby przygasła i chociaż ostatecznie się pobrali, ich małżeństwo wydaje się później nudne i zaprawione rutyną, a Gilbert jest bardziej pochłonięty pracą niż czymkolwiek innym. A mogło być tak pięknie....

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie pozostawione komentarze:)
Zapraszam do dyskusji:)