Strony

czwartek, 13 kwietnia 2017

Recenzja przedpremierowa: Pieśń jutra - Samantha Shannon


O kilku lat na kolejne części serii The Bone Season czekam z wielką niecierpliwością. Już po przeczytaniu Czasu Żniw wiedziałam, że będzię to cykl przynoszący czytelnikom sporo emocji i wzruszeń.  Samantha Shannon wykreowała bowiem niezwykle wciągający świat, absorbujący czytelnika na długie godziny i niepozwalający o sobie zapomnieć jeszcze na długo po odłożeniu książki.

Paige dochodzi do siebie po brutalnych i wycieńczającyh umysł oraz ciało rozgrywkach, których świadkami byliśmy w poprzedniej części. Mocno poturbowana dziewczyna jest jednak pełna wiary w słuszność podjętej decyzji, która ostatecznie zaprowadziłą ją na szczyt londyńskiego syndykatu. Gorąco kibicuje jej garstka przyjaciół oraz spoufaleni z nią Ramaranci. Niestety zdrada wobec mim-lorda przynosi jej również wrogów, którzy chętnie widzieliby na jej miejscu inną osobę. Na Paige w roli Zwierzchniczki czeka nie tylko zadanie ustabilizowania sytuacji w podziemu, ale również próba dezaktywacji Tarczy Czuciowej, która od lat spędza jasnowidzom sen z powiek. O zbiegu nie zapomina również Sajon, który wszelkimi dostępnymi siłami próbuje odszukać dziewczynę i wymierzyć jej zasłużoną karę.

W porównaniu do poprzednich części serii Pieśń jutra charakteryzuje się zdecydowanie wolniejszym tempem akcji. Autorka sporo uwagi poświęca charakterystyce miejsc i pojawiających się na kartach powieści nowym postaciom oraz polityce, co znacząco wpływa na spowolnienie akcji. Tak naprawdę dopiero wydarzenia przedstawione w końcowych rozdziałach nie pozwalają na odłożenie lektury na bok. W zamian za to otrzymujemy dokładny portret Paige, która próbuje odnaleźć się w nowej sytuacji. Z jednej strony dziewczyna jest świadoma odpowiedzialności, jaka ciąży na jej barkach i jest zdolna kontynuować walkę z Sajonem, z drugiej zaś pełna jest niepewności i wewnętrznych rozterek, które ujawnia czytelnikom.  

Autorka w dalszym ciągu zachwyca swoją wyobraźnią. Wykreowany przez nią świat jest zaskakujący, ciekawy, a nade wszystko brutalny. Autorka śmiało prowadzi czytelnika po mrocznych zakątkach, do których w rzeczywistości nigdy nie chciałabym trafić. Są znane z poprzedniej części meliny, tajemne przejścia, zatęchłe tunele i cała masa nieprzyjemnych krajobrazów. Warto bowiem podkreślić, że akcja powieści przenosi się również do innych miast. Opisy Samanthy Shannon są mocno obrazowe, działające na wyobraźnię czytelnika. 

Książka jest spójna z poprzednimi częściami serii. Odnajdziemy w niej dobrze znanych bohaterów, z których część zyska inne oblicze, ale również kilkanaście nowych postaci, próbujących wprowadzić zamieszanie w podziemną działalność Paige. Z intrygami, knowaniami, działanością rewolucyjną i sprzeciwianiem się panującym normom spotkaliśmy się już przy okazji lektury poprzednich tomów - tutaj jest ich jeszcze więcej.


Samantha Shannon po raz kolejny sewuje rozrywkę na wysokim poziomie, zaskakuje i zachęca do przemyśleń. I choć w trakcie czytania trudno nie zwrócić uwagi na spowolnione tempo akcji, to gorąco wierzę, że autorka ma w tym ukryty cel i w następnej części ani na chwilę nie da odetchnąć spragnionym lektury czytelnikom. Zazdroszczę wszystkim tym, którzy będą mieli okazję zamienić z Samanthą Shannon kilka słów na planowanych spotkaniach autorskich w Warszawie i w Poznaniu.



_______________________________
Tytuł oryginału: The Song Rising
Wydawnictwo: Sine Qua Non
Data wydania: 26 kwietnia 2017
Liczba stron: 432


Wpis powstał we współpracy z Wydawnictwem Sine Qua Non. 

1 komentarz:

  1. Mroczne zakątki, tajemne przejścia i zatęchłe korytarze kuszą (jakkolwiek to brzmi), ale nie wiem, czy to książka dla mnie. ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie pozostawione komentarze:)
Zapraszam do dyskusji:)