Strony

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 2016. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 2016. Pokaż wszystkie posty

środa, 8 lutego 2017

Moja pierwsza mitologia. Księga I i II - Katarzyna Marciniak

Mitologia ma w sobie coś niezwykłego, coś co sprawia, że tuż po jej odłożeniu mam ochotę sięgnąć po nią znowu. Przy kolejnych razach wydaje mi się, że znów umknęło mi coś ważnego. Marzę o tym, by wreszcie zapamiętać te wszystkie występujące między postaciami zależności oraz związane z nimi wydarzenia. Mitologię Parandowskiego czytałam co najmniej trzy razy, ale dalej czuję spory niedosyt. Między innymi dlatego wraz z Synkiem sięgnęliśmy po mitologię w nieco bardziej przystępnej odsłonie, która ma za zadanie zachęcić młodego czytelnika do zgłębiania najbardziej znanych mitów.

Moja pierwsza mitologia składa się z dwóch rewelacyjnie wydanych tomów, podzielonych na pięć głównych części: Dzieciństwo bogów i ludzi, Przygody herosów, Przemiany, Bestiariusz oraz W królestwie Hadesa. Na kolejnych stronach przybliżone zostały najbardziej znane opowieści z mitologii greckiej i rzymskiej, począwszy od wyłonienia się bogów z chaosu. Kolejne historie opowiedziane zostały w sposób prosty i zrozumiały dla młodego czytelnika - zarówno słownictwo, jak i formę opowieści dobrano do rzeczywistego wieku odbiorcy. Następujące po sobie mity zostały przedstawione w nieco żartobliwej, a przez to bardziej przystępnej postaci. Do lektury zachęcają także krótkie rozdziały oraz liczne i oddziałujące na wyobraźnię czytelnika ilustracje. 

Rewelacyjnym rozwiązaniem okazało się zamieszczenie w publikacji podrozdziałów, wyjaśniających młodemu odbiorcy znaczenie najbardziej znanych związków frazeologicznych wywodzących się z mitologii, np: strzała Amora, nić Ariadny, szata Dejaniry, czy marsowa mina. Czytelnik ma okazję nie tylko poznać znaczenie tych wyrażeń, ale także zapoznać się z przykładami ich zastosowania w codziennych sytuacjach. 

wtorek, 20 grudnia 2016

Cień góry - Gregory David Roberts

Shantaram to powieść, która zachwyciła wielu czytelników na całym świecie. Gregory David Roberts opisał w niej swój kilkuletni pobyt w Indiach, które po opuszczeniu ojczystej Australii stały się dla niego drugim domem. Jeśli miałabym wskazać dwie cechy książki, które przyczyniły się do jej międzynarodowego sukcesu byłyby to wartka akcja oraz niepowtarzalny klimat powieści. Cień góry jest dla wielu czytelników długo wyczekiwaną kontynuacją powieści Shantaram.

Cudem nie jest to, że miłość nas znajduje, choć to dziwne i mistyczne doświadczenie. Cudem jest, że choć niektórzy z nas nigdy jej nie znajdą, że choć miłość często zbyt długo czeka w kulisach, że choć nie puka do drzwi, nie zostawia wiadomości, nie daje nam kwiatów, tak wielu z nas nigdy nie przestaje w nią wierzyć[1].

Minęło kilka lat od wydarzeń opisanych w Shantaram. W życiu Lina zmieniło się niewiele. W dalszym ciągu jest najbardziej poszukiwanym australijskim zbiegiem, zamieszanym w działalność bombajskiej mafii. Po kilku nieudanych próbach związania się z wybranką swojego serca, Karlą postanawia zamieszkać z jedną ze swoich starych znajomych, Lisą. Choć w ich związku brak głębokiego uczucia, to wydaje się, że do siebie pasują i są ze sobą szczęśliwi. W mieście trwa brutalna walka pomiędzy rywalizującymi między sobą gangami, która pochłania coraz więcej ofiar. Mężczyzna z niepokojem spogląda na kolejne wydarzenia świadczące o nadchodzących i nieodwracalnych zmianach. Lin musi zmierzyć się z nowym obliczem mafii, która w niczym nie przypomina tej, w której szeregach znalazł schronienie przed kilkoma laty.

Pisząc o tej powieści nie sposób uniknąć porównań do jej poprzedniczki. W moim odczuciu Cień góry jest książką o zdecydowanie wolniejszej akcji, mniej dynamiczną. Jej strony wypełniają przemyślenia Lina dotyczące różnych aspektów jego życia, które niestety nie zawsze są na tyle interesujące, by poświęcam im aż tyle uwagi. Mężczyzna, który utracił swojego przewodnika duchowego nie potrafi odnaleźć się w nowej mafijnej rzeczywistości, bije się z myślami i coraz częściej dochodzi do wniosku, że działania jego kolejnych zwierzchników i współpracowników są sprzeczne z jego sumieniem.

wtorek, 6 grudnia 2016

Opowiem ci, mamo, co robią statki - Marcin Brykczyński, Artur Nowicki

Mam wrażenie, że już niemal wszyscy rodzice dzieci w wieku przedszkolnym i wczesnoszkolnym znają tę popularną serię, która przykuwa wzrok pięknymi i barwnymi ilustracjami. Do tej pory najmłodsi czytelnicy mieli okazję dowiedzieć się co robią m.in. mrówki, auta i samoloty oraz prześledzić skąd bierze się miód. Tym razem dzieciaki na dłużej zagoszczą pośród przemierzających morza i oceany statków.

Na kolejnych stronach czytelnicy poznają różne rodzaje statków, przyglądają się ich budowie oraz śledzą ich przeznaczenie. Na początku mają okazję zapoznać się z wyglądem historycznych okrętów z różnych części świata, m.in. z Egiptu, Grecji, czy Chin. Zestawienie ich na jednej stronie jest okazją do ich porównania i wychwycenia charakterystycznych cech ich budowy. Młody czytelnik ma okazję zaglądnąć również do miejsca, gdzie w pocie czoła powstają statki, czyli do stoczni. W porcie z kolei przekona się, jak ogromnych rozmiarów przedmioty mogą być przewożone drogą morską. Ciekawski czytelnik przyglądnie się też pracy lodołamaczy, będzie świadkiem starcia pirackich okrętów oraz przekona się, że statki mogą kursować nie tylko po morzach i oceanach, ale również po rzekach i jeziorach.

W książce znalazły się też ciekawe zadania oraz zagadki dla dzieci, m.in. porównywanie różniących się między sobą obrazków, czy też wyszukiwanie i zliczanie kolejnych elementów na obrazkach. Poprzez wykonywanie tych zadań dzieci ćwiczą pamięć i koncentrację, a także rozwijają umiejętność logicznego myślenia. Autorzy książki nie zapomnieli o kilku cennych uwagach na temat zagrożeń ze strony człowieka czyhających na morskie zwierzęta. Wspomniano oczywiście o zanieczyszczeniach wynikających z pracy platform wiertniczych oraz o niezwykle groźnych wyciekach z tankowców i masowców. W ramce ujęto też ssaki i ptaki zamieszkujące Bałtyk i będące pod ochroną. Jest to cenna lekcja dla dzieci, które pragną być świadome otaczającego je świata. 

wtorek, 29 listopada 2016

Sekretne życie pszczół - Sue Monk Kidd

Jakiś czas temu o powieściach amerykańskiej pisarki Sue Monk Kidd było naprawdę głośno. Po zapoznaniu się z dziesiątkami recenzji jej książek zdecydowałam, że najbliżej mi do tematyki Czarnych skrzydeł, choć również najbardziej znane Sekretne życie pszczół zapowiadało się ciekawie. Książka wpadła w moje ręce i w zasadzie od razu zabrałam się za jej czytanie, by przekonać się o fenomenie pisarki. Niestety, doświadczyłam czegoś, czego naprawdę nie lubię, czyli książkowego rozczarowania.

Czternastoletnia Lily przed laty wystrzeliła z pistoletu skierowanego do jej mamy, raniąc ją przy tym śmiertelnie. Choć był to bez wątpienia tragiczny wypadek, dziewczynka żyje z ciągłym poczuciem winy, które dodatkowo potęgują okrutne słowa jej ojca. Mężczyzna nie zapewnia dziewczynce potrzebnego wsparcia, a do tego bywa agresywny i nieprzewidywalny. Pewnego dnia Lily postanawia opuścić ojca i wyrusza w poszukiwaniu prawdy o mamie, z którą tak niefortunnie została rozdzielona. W ucieczce towarzyszy jej czarnoskóra opiekunka, Rosaleen. Niebawem trafiają one pod skrzydła ciepłych i troskliwych pszczelarek w miasteczku Tiburon w Karolinie Południowej. 

W trakcie pobytu w domu sióstr Boatwright dziewczynka zostaje zaangażowana w prace związane z prowadzeniem pasieki. Lily szybko się uczy i jest chętna do pomocy, tym bardziej gdy w pobliżu pojawia się jej rówieśnik Zach. Bliska obecność kochających się sióstr oraz codzienne obowiązki są dla dziewczynki okazją do zrozumienia i zaakceptowania trudnej prawdy o sobie. Lily doświadcza oparcia i ciepła rodzinnego domu, których do tej pory nie był w stanie zapewnić jej ojciec.

środa, 23 listopada 2016

Ślady - Jakub Małecki

Do tej pory nie zwróciłam uwagi na nazwisko Jakuba Małeckiego, który jak się okazuje ma już na swoim koncie spory dorobek literacki. Dopiero przy okazji premiery Śladów zapragnęłam przyjrzeć się jego twórczości bliżej. Już teraz wiem, że sięgnę również po wydany w zeszłym roku Dygot. Mam nadzieję, że będzie to równie emocjonująca pozycja jak Ślady.

Tadeusz ginie na wojnie. Rana postrzałowa głowy sprawia, że mężczyzna wykrwawia się na miejscu. Pamięć o nim pozostaje jednak w sercach jego bliskich - syna Ludwika i wnuczki Bożeny. Z czasem szczegóły z jego życia zacierają się, pozostają jedynie niemające większego znaczenia migawki. Podobnie jest z innymi bohaterami tej książki, bowiem Ślady to zbiór dziewiętnastu historii, krótkich życiorysów, które autor połączył ze sobą w zaskakujący sposób. Losy bohaterów przeplatają się ze sobą, tworząc spójną całość. W każdym kolejnym tekście czytelnik odnajdzie nawiązanie do poprzednio poznanej historii. Raz będzie to postać, innym razem zdarzenie lub miejsce, które w zależności od sytuacji mają różne znaczenie. 

Bohaterami Śladów są zwykli i niezwykli ludzie: mężowie, żony, kochankowie, synowie, córki, bracia, ojcowie. Wszyscy oni marzą o szczęściu i spełnieniu, uwikłani są w trudne związki, nie znają prawdy o sobie lub ukrywają ją przed innymi, próbują zapomnieć o trudnych wydarzeniach z przeszłości. Niejednokrotnie nie potrafią żyć tu i teraz, wciąż wyczekują wydarzeń, które mogą nigdy nie nastąpić. Szczęśliwi i nieszczęśliwi tego świata. Pogrążeni w rozpaczy, bólu i tęsknocie, przeżywający cudowne chwile u boku kochających osób. Kobieta zajmująca się sparaliżowanym mężem, mężczyzna o połowie twarzy poparzonej kwasem, wiejski grajek i jego kochanka, światowej sławy modelka próbująca odciąć się od swojej przeszłości. Cała gama postaci, których życiorysy pozostają w czytelniku na dłużej.

wtorek, 15 listopada 2016

Meryl Streep. Znowu ona - Michael Schulman

Niewiele jest tak charakterystycznych aktorek jak Meryl Streep. Niby żadna z niej piękność, a jednak ma w sobie to coś, co sprawia, że nie można od niej oderwać wzroku, gdy pojawia się na ekranie, niezależnie od tego czy mamy do czynienia ze współczesną produkcją, czy filmem nagranym kilkanaście lat temu. Jest swobodna, naturalna, pełna wdzięku i pewności siebie, rewelacyjna w każdej roli. Po prostu dobra z niej aktorka. 

Była piękna. Wiedzieli o tym wszyscy oprócz niej samej. Miała alabastrową skórę. Wysokie kości policzkowe niczym u posągu. Przymknięte oczy, rozmieszczone odrobinę zbyt blisko siebie. Włosy koloru nitek kukurydzy. Nos tak długi i szeroki, że od razu rzucał się w oczy.
Uważała, że nie jest wystarczająco piękna, aby zostać gwiazdą filmową. Gwiazdy muszą być dziewczęce, zmysłowe i poważne. Muszą być jak Audrey Hepburn, Ann-Margret albo Jane Fonda. Gwiazdy są ładne. A ona taka nie jest, powtarzała sobie, niezależnie od tego, jak wielu chłopców walczyło o jej względy. Nie z takim nosem[1].

W biografii Meryl Streep. Znowu ona Michael Schulman przybliża czytelnikom pierwsze trzydzieści lat życia aktorki, do momentu otrzymania pierwszego Oscara za rolę Joanny Kramer w Sprawie Kramerów. Autor sięga do lat dzieciństwa aktorki, które ta spędziła w konserwatywnej rodzinie w New Jersey. Meryl Streep już w latach szkolnych przejawiała różnorodne talenty: uczyła się śpiewu, występowała w kolejnych przedstawieniach, świetnie pływała, należała do grupy cheerleaderek. Była po części flirciarą i buntowniczką, potrafiąca postawić na swoim i owinąć sobie wokół palca otaczających ją ludzi. Z drugiej zaś strony, jak każda nastolatka, miała kompleksy związane z wyglądem zewnętrznym. Do aktorstwa dojrzała w trakcie studiów w Yale, które były dla niej prawdziwym wyzwaniem. Nie tylko musiała rywalizować o kolejne role z równie utalentowanymi koleżankami i kolegami z roku, ale też podobnie jak inni studenci zmagała się z zatwardziałymi w swoich przekonaniach wykładowcami.

środa, 9 listopada 2016

Baśnie i legendy polskie - Elżbieta Brzoza

Baśnie i legendy fascynowały ludzi od zawsze, zwłaszcza wtedy, gdy opowiadane przy kolejnych okazjach stanowiły jedną z niewielu rozrywek dla zmęczonych codziennymi obowiązkami dorosłych i dzieci. Dzisiaj o pewnych baśniach i legendach, szczególnie tych z naszego rodzimego podwórka, słyszy się coraz rzadziej. Stanowią one jednak część naszej historii i kultury, więc warto od czasu do czasu je sobie przypominać, a przede wszystkim przybliżać je naszym dzieciom. W tym celu warto sięgnąć po Baśnie i legendy polskie, obszerny zbiór najbardziej znanych tekstów pod redakcją Elżbiety Brzozy. Wśród autorów kolejnych opracowań znaleźli się m.in. Artur Oppman, Ewa Szelburg-Zarębina, Wanda Chotomska, Gustaw Morcinek, Maria Krüger. 

W zbiorze znalazło się ponad pięćdziesiąt tekstów wywodzących się z różnych części kraju, zarówno tych najbardziej znanych i mam nadzieję do tej pory przybliżanych na lekcjach języka polskiego i historii, oraz tych nieco mniej popularnych. Wśród tych znanych są oczywiście te sięgające do początków państwa polskiego, czyli legendy o Lechu, Czechu i Rusie, o Popielu i myszach oraz o Piaście kołodzieju.

Na kolejnych stronach czytelnik ma okazję poznać legendy związane z Wielkopolską, Mazurami, Bałtykiem, Śląskiem, Małopolską oraz rejonem Tatr. Kolejni pisarze przybliżają okoliczności powstania polskich miast m.in. Poznania, Warszawy i Krakowa. Są to opowieści ciekawe, momentami wzruszające, innym razem trochę przerażające, stawiające na piedestał takie cechy człowieka jak męstwo, uczciwość, pracowitość, prawdomówność, lojalność. W wielu tekstach pojawiają się postaci będące wytworem ludzkiej wyobraźni: smoki, rusałki oraz pojawiający się pod różnymi postaciami szatan, pragnący za wszelką cenę namącić w głowach bohaterów.

niedziela, 30 października 2016

Uwaga wilk! i inne bajki Ezopa - Cristóbal Joannon

Ezop był jednym ze starożytnych pisarzy, którego twórczość przetrwała próbę czasu i znana jest czytelnikom na całym świecie do dziś. Źródła podają, że autor był greckim niewolnikiem żyjącym w VI w. p. n. e., niezbyt urodziwym, ale za to bardzo utalentowanym. Na przestrzeni lat jego utwory przybliżane były polskim czytelnikom przez kolejnych tłumaczy i ilustratorów. Najnowsze wydanie bajek Ezopa zostało opracowane przez znanego chilijskiego poetę, Cristóbala Joannona. 

W niniejszym zbiorze czytelnik odnajdzie zarówno najbardziej znane bajki Ezopa, jak również te mniej popularne, częściej pomijane w kolejnych opracowaniach. Wśród tych pierwszych nie mogło zabraknąć historyjek o Mrówce i koniku polnym, Żółwiu i zającu oraz Lisicy i kruku, które sama pamiętam jeszcze z lat szkolnych. Ze zdecydowaną większością zetknęłam się jednak po raz pierwszy. Bardzo spodobały mi się bajki zatytułowane kolejno Odpowiedź lwicy, Jak żółw dostał pancerz oraz Wiatr i słońce. Okazały się one nie tylko pouczające, ale również bardzo zabawne.

Bajki Ezopa najlepiej dawkować sobie w małych porcjach, po jednej lub dwie na raz. W ten sposób zyskamy czas na chwilę refleksji nad przeczytanym tekstem. Autor w krótkich historyjkach piętnuje bowiem takie cechy człowieka jak chciwość, zachłanność, pychę, przebiegłość, lekkomyślność. Jego bohaterami w większości są zwierzęta obdarzone ludzkimi cechami, przez co kolejne bajki wydają się być lekkie i przyjemne w odbiorze również dla najmłodszych czytelników.

czwartek, 20 października 2016

Stulatek, który wyskoczył przez okno i zniknął - Jonas Jonasson

Stulatek, który wyskoczył przez okno i zniknął to książka, która chodziła za mną od dawna. Zachęcały mnie do niej kolejne opinie mówiące o sporej dawce humoru zawartej między jej stronami. Powieść szwedzkiego pisarza zabrałam na tegoroczny urlop, gdyż liczyłam na lekką i przyjemną lekturę. Okazuje się, że było to bardzo dobre posunięcie.

Allan Karlsson od kilku lat przebywa w domu spokojnej starości. Jak na osobę, która niebawem będzie miała okazję zdmuchnąć aż sto świeczek na swoim urodzinowym torcie, mężczyzna ma się całkiem dobrze. Co prawda dokuczają mu te, czy inne dolegliwości wieku starczego, ale nie przeszkadza mu to zupełnie w przekomarzaniu się z personelem zakładu, zwłaszcza ze srogą siostrą Alice. W dniu swoich setnych urodzin Allan postanawia zakpić z mających się pojawić na jego przyjęciu gości. Stulatek wyskakuje przez okno i wyrusza w ostatnią w swoim życiu podróż.

Czując na plecach oddech siostry Alice, Allan dociera na miejscowy dworzec. W oczekiwaniu na przyjazd wybranego autobusu mężczyzna zostaje poproszony o dopilnowanie walizki jednego z podróżnych. Kilka minut później, w myśl zasady "raz się żyje", stulatek wsiada ze wspomnianym bagażem do autobusu. Niebawem okazuje się, że walizka zawiera niezwykle cenną przesyłkę, a jej właściciel rusza w pogoń za Allanem. Tymczasem główny bohater powieści wysiada na przypadkowo wybranym przystanku, gdzie poznaje Juliusa, miejscowego oszusta, zbyt często zaglądającego do kieliszka. Mężczyźni szybko znajdują wspólny język i wyruszają w dalszą podróż. Po piętach depczą im zarówno poszukująca Karlssona policja, jak również właściciel nieszczęsnej walizki.

sobota, 15 października 2016

Francuskie zlecenie - Anna J. Szepielak

Anna J. Szepielak to autorka, która przed laty przykuła moją uwagę Dworkiem pod Lipami. Niedługo potem rozpoczęłam przygodę z trzytomową sagą rodzinną rozgrywająca się na terenie Małopolski. Po zamknięciu ostatniej strony finałowego tomu, pt: Znów nadejdzie świt do przeczytania pozostała mi jedynie pierwsza wydana przez autorkę powieść. Francuskie zlecenie jest debiutancką książką Anny J. Szepielak, choć w pierwszym wydaniu ukazała się ona pod tytułem Zamówienie z Francji. 

Ewa na co dzień zajmuje się profesjonalną fotografią. Introwertyczna natura kobiety oraz brak wiary we własne możliwości sprawiają jednak, że kolejne ciekawe zlecenia zostają przydzielone jej współpracownikom. Ewa nie kryje więc swojego zdumienia, gdy w nieco niecodziennych okolicznościach zostaje poinformowana o możliwości wyjazdu do Francji i zrobienia na miejscu sesji fotograficznej pewnej kwiaciarni. Kobieta rzuca wszystkie bieżące zobowiązania i czym prędzej rusza do słonecznej Prowansji.

Na miejscu Ewa poznaje niezwykłą rodzinę o polskich korzeniach, która wyraźnie ceni sobie przywiązanie do tradycji. Najstarszą osobą w familii, zamieszkującej na terenie wielopokoleniowej posiadłości, jest pani Konstancja, która swoje przeżyła i nie kryje się z uprzedzeniami do obecnie panującej mody i zwyczajów. Za nic ma starania swojej przyszłej spadkobierczyni, Elizy, która próbuje wprowadzić nieco nowoczesności nie tylko za murami posiadłości, ale również do rodzinnego biznesu. Ewa z miejsca zyskuje sympatię domowników i niemal bez chwili oddechu zabiera się do tworzenia fotograficznego reportażu. Spokoju nie dają jej jednak niezwykłe sny, które wydają się mieć coś wspólnego z miejscem, w którym obecnie przebywa.

środa, 12 października 2016

Szopięta - Ewa Kozyra-Pawlak

Rynek książki dziecięcej pęka w szwach. Regały uginają się pod ciężarem bogato ilustrowanych i kolorowych książeczek, które cieszą nie tylko dzieci, ale również dorosłych. Stojąc przed tak ogromnym wyborem, sama niejednokrotnie mam mętlik w głowie. Rzadko kiedy potrafię podjąć szybką decyzję i wybrać tę jedną jedyną książeczkę, którą właśnie chcę kupić Synkowi. W wyborze kolejnych pozycji pomaga mi śledzenie nowości i zapowiedzi wydawniczych, a także przeglądanie blogów rodziców czytających swoim dzieciom. W ten sposób już kilkukrotnie udało mi się wyłowić ciekawą pozycję. Dziś przedstawię Wam kolejną wartą uwagi propozycję od Naszej Księgarni, a mianowicie Szopięta Ewy Kozyry-Pawlak. 

Szopięta opowiadają małym czytelnikom o pewnej rodzinie szopów. Zajęci obowiązkami domowymi rodzice nie poświęcają wystarczającej ilości czasu swoim pociechom. Wciąż piorą zabrudzone ubrania i są głusi na częste prośby dzieci o wspólną zabawę. Szopięta praczęta z kolei mają coraz śmielsze pomysły na kolejne zabawy. Pewnego razu dochodzi do nieprzyjemnej sytuacji, która sprawi, że rodzice przejrzą na oczy i zaczną dbać o to, co naprawdę ważne w ich życiu, o wzajemne relacje z dziećmi.

W Szopiętach w oczy rzucają się przede wszystkim rewelacyjne ilustracje stworzone przy użyciu filcowych i materiałowych wyszywanek. Dla mnie to prawdziwe mistrzostwo! Od razu skojarzyły mi się one z tworzonymi w szkole podstawowej wycinankami i różnego rodzaju kolażami, których wykonanie wymaga od dziecka sporej wyobraźni i kreatywności. Ilustracje są dopracowane w szczegółach i kolorowe, przez co z pewnością zachwycą małych czytelników. Ciekawym rozwiązaniem okazało się również zastosowanie dużych i wyraźnych liter, które z powodzeniem mogą służyć starszym dzieciom do nauki czytania.

piątek, 7 października 2016

Maleńka Dorrit - Charles Dickens

Muszę się Wam do czegoś przyznać. Jeszcze do niedawna nie miałam pojęcia o istnieniu tej książki. Sam Dickens jest mi oczywiście znany, głównie za sprawą ekranizacji jego najgłośniejszych powieści, czyli Oliviera Twista, Dawida Copperfielda oraz znanej chyba wszystkim i przypominanej każdego roku Opowieści wigilijnej. Doceniam więc ideę wydawnictwa MG, które od lat z powodzeniem przypomina czytelnikom kolejne tytuły znanych pisarzy w nowych wydaniach. Jest to wspaniała okazja do zapoznania się z książkami, po które do tej pory, z tych czy innych względów, nie mieliśmy okazji sięgnąć.

Amy Dorrit przyszła na świat za murami więzienia Marshalsea, gdzie wyrok za długi odsiaduje jej ojciec. Z czasem drobna z postury dziewczyna zwana "Maleńką Dorrit" stała się ulubienicą więźniów oraz personelu zakładu. Amy jest dobrym duchem tego miejsca. Każdą napotkana przez nią osoba może liczyć na jej promienny uśmiech oraz kilka słów pocieszenia. Dziewczyna z oddaniem troszczy się o ojca oraz starsze rodzeństwo, nie myśląc przy tym o swoich marzeniach i pragnieniach. Każdego dnia udaje się do domu pani Clennam, gdzie szyciem zarabia na utrzymanie najbliższych. Pewnego dnia w domu pracodawczyni spotyka jej syna, Arthura Clennama. Mężczyzna właśnie wrócił w rodzinne strony po dwudziestoletnim pobycie za granicą i pragnie rozwikłać tajemniczą wiadomość, którą na łożu śmierci powierzył mu jego ojciec.

XIX-wieczny Londyn widziany oczami Dickensa to miejsce ponure i zaniedbane. Ciemne, skąpane w gęstej mgle zaułki zamieszkiwane przez nieciekawe towarzystwo nie zachęcają bynajmniej do spacerów, zwłaszcza po zmroku. Na nieroztropnych przechodniów tuż za rogiem czekają drobni przestępcy i złodzieje, którzy zacierają ręce na widok możliwych zdobyczy. Do miasta przybywają zagraniczni podróżni załatwiający tutaj szemrane interesy. Również za murami więzienia Marshalsea panują niepisane reguły, do których dostosowują się nowo przybyli skazani. Miejsce to rozwesela jednak postać uczynnej i pogodnej Maleńkiej Dorrit.

środa, 5 października 2016

Shantaram - Gregory David Roberts

Shantaram to książka, o której przy okazji wznowienia zrobiło się bardzo głośno. Jedni polecają, inni odradzają, a jeszcze inni mają mieszane odczucia po zakończonej lekturze, czemu dają wyraz w swoich recenzjach. Osobiście bardzo lubię sięgać po takie zbierające różne opinie książki, by móc sobie wyrobić własne zdanie na ich temat. 

Shantaram stanowi zapis wspomnień autora z kilkuletniego pobytu w Indiach. Już na pierwszej stronie powieści odnajdziemy kilka słów odnoszących się do jego niezwykle bogatego życiorysu: Moja historia jest długa i pełna różnych zwrotów. Byłem rewolucjonistą, który zgubił ideały w heroinie, filozofem, który utracił moralność w zbrodni, i poetą, którego dusza przepadła w więzieniu o zaostrzonym rygorze. Kiedy uciekłem z tego więzienia przez frontowy mur, pomiędzy dwiema wieżyczkami wartowników, stałem się w moim kraju najbardziej poszukiwanym człowiekiem(...). Szmuglowałem broń i inne towary, byłem fałszerzem. Na trzech kontynentach trzymano mnie w kajdanach, bito, dźgano, głodzono. Poszedłem na wojnę. Zdobywałem działa wroga. I przeżyłem, a ludzie wokół mnie zginęli[1].

Historia przedstawiona w książce rozpoczyna się od dnia przylotu głównego bohatera i alter ego Gregory'ego Davida Robertsa do Bombaju, miasta pełnego kontrastów, które zapewnia anonimowość licznym zbiegom z różnych części świata. Już pierwszego dnia pobytu w tętniącej życiem metropolii bohater książki poznaje pozytywnie nastawionego do życia i mówiącego łamaną angielszczyzną Prabakera, który odtąd będzie mu towarzyszyć w odkrywaniu tajemnic Bombaju oraz tajemniczą i nieziemsko piękną kobietę, za którą podążać będą jego myśli. Szczęście dało mi karty, które doprowadziły mnie do Karli Saaranem. I zacząłem grać tymi kartami od pierwszego spojrzenia w jej zielone oczy. Tak więc ta historia zaczyna się jak wszystkie inne - od kobiety, miasta i odrobiny szczęścia[2].