Strony

piątek, 19 maja 2017

Hrabia Monte Christo. Część 1 - Aleksander Dumas (ojciec)


Od czasu do czasu mam ogromną ochotę na klasykę. Po prostu lubię porzucić na chwilę literaturę współczesną, która towarzyszy mi zazwyczaj i przenieść się do nieco odleglejszych czasów. Co więcej, staram się urozmaicać sobie kolejne lektury i sięgam po pozycje z różnych krajów. W ostatnim czasie miałam styczność m.in. z literaturą rosyjską i brytyjską. Tym razem przyszedł czas na powieść francuską. Hrabia Monte Christo to książka, której lekturę planowałam od dawna, choć po prawdzie zawsze częściej po głowie chodzili mi Trzej muszkieterowie.

Kiedy po kilkutygodniowym pobycie na morzu dziewiętnastoletni Edmund Dantes wpływa do portu w Marsylii w głowie ma mnóstwo planów na przyszłość. Z niecierpliwością oczekują go posunięty w latach ojciec oraz kochająca piękność o imieniu Mercedes, która niebawem ma zostać jego żoną. Szczęście uśmiecha się do Dantesa po raz kolejny, gdy z ust jego pracodawcy pada propozycja awansu na kapitana statku. Dla dziewiętnastolatka to duże wyróżnienie, jednak nie sposób odmówić mu sprytu i doświadczenia, które zostały właśnie zauważone i docenione. Wydaje się, że nic nie jest w stanie zburzyć szczęścia dobrodusznego Edmunda.

Życie bywa jednak przewrotne, a ludzka zazdrość i zawiść potrafią solidnie namieszać. Donos sporządzony przez fałszywych przyjaciół sprawia, że Edmundowi zarzuca się działalność przeciw obecnej władzy, za co zostaje osadzony na długie lata w twierdzy If. Kiedy do mężczyzny dociera wreszcie powaga sytuacji, dopadają go zwątpienie i rezygnacja, prowadzące do nieustannych myśli o śmierci. Z czasem jednak zaczyna przepełniać go żądza zemsty, która pomimo tragicznego położenia każe mu utrzymywać się przy życiu. To właśnie tam, w więzieniu, mężczyzna raz na zawsze porzuca swoją prawdziwą tożsamość, by w przyszłości przedstawiać się jako Hrabia Monte Christo, Sindbad Żeglarz, czy ksiądz Busoni.

Hrabia Monte Christo to książka bardzo obszerna, w całości licząca ponad 1300 stron. Przyznam, że początkowo obawiałam się spotkania z tak monumentalnym dziełem, jednak już po przeczytaniu kilku rozdziałów przeczuwałam, że czeka mnie bardzo dobra lektura. Z niecierpliwośćią oczekiwałam dalszego rozwoju wypadków, z zachwytem przyglądałam się wykreowanej przez autora, owianej tajemnicą postaci hrabiego Monte Christo. Z niemniejszym entuzjazmem podchodziłam do charakterystyki ówczesnego społeczeństwa, wyszukanych rozrywek francuskich wyższych sfer i towarzyszącemu im przepychowi, czy też działaności przestępczej włoskich wieśniaków. Były też momenty nieco nużące, ale w ostatecznym rozrachunku warto było przez nie przebrnąć, by już po kilku stronach znów z zapałem śledzić poczynania bohaterów. Powieść pełna jest bowiem małych i dużych tajemnic, intryg i knowań, które potrafią mocno zaabsorbować czytelnika.

Pierwsza część Hrabiego Monte Christo to książka o zazdrości, wielkiej niesprawiedliwości, miłości i przyjaźni, ale przede wszystkim o przemyślanym z najmniejszymi szczegółami planie zemsty, który krok po kroku zostaje wcielany w życie. Przemiana, której w twierdzy If uległ naiwny i obdarzony młodzieńczym zapałem Edmund jest niezwykła - trudno uwierzyć, że to wciąż ta sama osoba. Niebawem zabieram się za drugi tom książki i gorąco wierzę, że spodoba mi się równie mocno, jak pierwszy. Nie mogę się doczekać finału tej fascynującej historii.



Jak większość książek z działu klasyki, książka wymaga od czytelnika nieco większego skupienia w trakcie lektury niż współczesne pozycje, ale przyznaję, że jestem pozytywnie zaskoczona zarówno treścią, jak i językiem powieści, który okazał się bardzo przystępny. Oczywiście polecam Hrabiego Monte Christo wszystkim, którzy nie mieli jeszcze okazji po niego sięgnąć. Czytaliście? Jakie macie wrażenia po lekturze?

______________________________
Tytuł oryginału: Le Comte de Monte-Cristo
Wydawnictwo: MG
Data wydania: styczeń 2017
Liczba stron: 704


Wpis powstał we współpracy z Wydawnictwem MG.

1 komentarz:

Dziękuję za wszystkie pozostawione komentarze:)
Zapraszam do dyskusji:)